Archiwum



Lokale - nawet w dzielnicach tak odległych od śródmieścia Dublina, jak dla porównania w Polsce Jelonki albo Zacisze od centrum Warszawy - to piętrowe, wolno stojące budynki, o nowoczesnym albo tradycyjnym dizajnie. Ale zabawa trwa krótko,poza granicami centrum próżno szukać nocnych klubów bo przepisy są przepisami. W dzień powszedni ostatni gość musi opuścić lokal około północy. W soboty może sobie pozwolić na picie do pierwszej w nocy, a o wpół do drugiej musi opuścić bar. Jeżeli tego nie zrobi, mogą być nieprzyjemności.


Ulice patroluje Garda - tamtejsza policja, która ma prawo wetknąć nos do każdego lokalu, a nawet ukarać mandatem zapóźnionych gości. Tylko nocne kluby na licencji są uprawnione do zabawiania gości do 3-4 nad ranem. Godzina, o której muzyka przestaje grać, i wszyscy muszą wyjść, zawsze jest dokładnie określona, tak jak po seansie w kinie. Tym, którzy nie są w stanie poruszać się odpowiednio szybko, w wychodzeniu pomagają ochroniarze i personel.


Makijaż, bardzo mocny, najlepiej świecący, buty na najwyższym możliwym obcasie, ubranie kolorowe, niezakrywające nawet bardzo okrągłych kształtów to weekendowa modaDo lokalnych, dzielnicowych pubów, zazwyczaj przychodzi codziennie to samo towarzystwo - okoliczni mieszkańcy. Poza granicami centrum próżno szukać nocnych klubów. Mieszkańcy z przedmieść Dublina muszą, niczym warszawiacy spod Łomianek, męczyć się by dotrzeć na imprezę.


Irlandzka komunikacja jest w dużo bardziej opłakanym stanie niż nasza rodzima. Na pocztówkach z Dublina krąży zdjęcie szkieletu z walizeczką, siedzącego na przystanku autobusowym. Atutem miasta jest to, że jest mniejsze, a taksówki są relatywnie tańsze. Wszystkie kluby, puby i inne punkty rozrywki można obejść na piechotę, bo są przy kilku głównych ulicach. Nawet praktykując klasyczny clubbing, w drodze z baru do baru, nie przerywamy zabawy, bo chodzenie, tymi kilkoma ulicami w nocy, też jest zabawą!


Pełno tam pań w świecących kubraczkach, koszulkach, z brokatowymi torebeczkami - takich, które u nas naprawdę widuje się tylko w noc sylwestrową. Tam to weekendowa norma. Makijaż, bardzo mocny, najlepiej świecący, buty na najwyższym możliwym obcasie, ubranie kolorowe, niezakrywające nawet bardzo okrągłych kształtów. Ale kto by się tym przejmował?! Mężczyznę pod ramię i w drogę.


Na ulicach, między 22:00 a 23:00, królują piesi. Migoczący tłum przelewa się przez chodniki. Ludzie pozdrawiają mijających ich znajomych. Przed barami stoją grupki palących, bo w środku nie wolno.
strony:

Dodaj komentarz

Dodany: Piątek, 19 Października   wykop ten link!


Oceń artykuł

Oceń teraz: 4.5 (głosów: 11)

 RSS komentarzy

  • Autor: mirka0611 - (2007-10-28 11:11)

    Artykuł jak najbardziej prawdziwy, ale młodzież irlandzka nie ma umiary w piciu i z soboty na niedzielę dzieją się niesamowite sceny i wcale nie musi to być taka metropolia jak Dublin wystarczy małe sympatyczne i malownicze miasteczko takie jak Castlebar Co Mayo. Wychodząc rano z domu następnego dnia, można czasami skompletować nie tylko garderobę ale i biżuterię.

     

  • Autor: lulinka - (2007-11-02 22:10)

    hej, wybieram sie za kilka tygodni do Irlandii. Che tam popracowac, zarobic troche, pozwiedzac no i pobawic sie. Jakie miejsca polecacie, no i o czym warto wiedziec przed takim wyjazdem?

więcej


więcej