
kiedy idole spadają z piedestału?
Latem. To dość abstrakcyjna odpowiedź, ale za to najciekawsza. Co ma lato do zmniejszenia popularności? A trochę ma, bo i celebryci i szarzy obywatele należą do gatunku homo sapiens i ich zachowania aż tak bardzo się nie różnią. A w lato zachowania te zachodzą z dużą częstotliwością w nadmorskich kurortach, gdzie tradycyjnie ciągną wszyscy. Rodzime gwiazdy też jeżdżą nad polskie morze, więc łatwo je tam spotkać.
nie podchodzić!
A jeżeli już komuś pali się kontrolka w oczach i musi podejść, to tylko po autograf i wspólną fotkę. Zagadywanie, próba napicia się wspólnie wódki... może skończyć się złamanym sercem fana/fanki.
Po pierwsze nikt nie lubi być nagabywany przez obcych. Aktorzy, piosenkarze, sportowcy różnią się od zwykłych obywateli tylko talentem (w niektórych przypadkach szczęściem). Tak samo mają charakterki, humorki, bóle pleców. Mogą zwyczajnie nie mieć ochoty zaprzyjaźniać się z fanem, który akurat lubi ich "najbardziej na świecie".
woda sodowa
Niestety polskie sławy mają trochę gorzej od tych hollywoodzkich. Nie ma dla nich specjalnych enklaw. Dlatego powinny spławiać natręta umiejętnie z klasą. Ale termin "woda sodowa" wszędzie ma tę samą moc, szczególnie wśród gwiazd! Często wybryki gwiazd trafiają wprost do mediów, jak miało to miejsce w przypadku dwóch znanych piłkarzy, powodując masowe zniesmaczenie.

To jest zasada: im świeższa gwiazdka, tym bardziej zgazowana sodówa. A jak przystojna gwiazdka, to już ho ho! I w oczach wyraz: "podejdź, bo wtedy będę mógł/-a cię odpędzić. No podejdź, bo ja uwielbiam opędzać się od fanów". I wtedy niebezpiecznie jest podejść nawet do kogoś, kto stoi obok. A nawet stać sobie spokojnie w pobliżu, nie wadząc nikomu. Będąc zauważonym istnieje ryzyko, że usłyszy się: "Masz zapalniczkę?" i po milczącym zaprzeczeniu padnie komentarz: "No to co tu robisz?".
Czasem bywa tak, że dla publiczności artystyczne popisy są tylko dodatkiem do wizerunku. Po prostu samo to, że występuje czasami publicznie jest siłą sprawczą jego popularności, nie ważne co i jak robi. I do tego wszyscy już się przyzwyczailiśmy. Najgorsze, że taki stan odpowiada szczególnie męskiej części populacji performerów. Jest to najlepszy sposób na zaspokojenie najniższych instynktów. Najłatwiej bowiem zawrócić w głowie komuś, kto nas podziwia. Toteż szokujące są dla takich osób sytuacje, kiedy okazuje się, że nie będzie słodkich słówek, za to trzeba opowiadać o tym, co robi się dla chleba.