
Moda na zakupy w lumpeksach zaczęła się w 90. latach, dziś ewoluuje i wkracza do internetu. Asortyment jest ogromny, a dostępność prawie nieograniczona. Wystarczy komputer i internet. Większość rzeczy jest "z metką", a ceny nawet o połowę mniejsze niż w tradycyjnym sklepie. Zakupy przez internet mają wiele zalet. Ich wadą jest natomiast to, że nie ma możliwości targowania się ze sprzedawcą i ustalania indywidualnej ceny.
Jak to możliwe? W sieci powstają witryny oferujące unikatowe ciuszki po niskich cenach. Pasek, bluzkę, spodnie, czy torebkę można kupić już za kilka złotych. Niekiedy ceny są wyższe, jednak dzieje się tak w przypadku nowych i markowych rzeczy. W sieci są ubrania polskich i zagranicznych firm, także tych z najwyższej półki np. Zara, River Island, Marks&Spencer, Diverse, Levi's i wielu innych.
Nie trzeba już tracić czasu, energii i cierpliwości. W sieci można zrobić zakupy o każdej porze dnia i nocy. Siedząc wygodnie w piżamie można obejrzeć na ciuchlandowych witrynach najnowsze stroje i wybrać coś dla siebie. Asortyment i komfort zakupów jest dużo wyższy niż w przypadku tradycyjnych lumpeksów, bo nie trzeba kłócić się - kto pierwszy wypatrzył daną perełkę, kto ją kupi, kto przymierzy.

Ubrania przeważnie są nowe i czyste. Nie śmierdzą stęchlizną, jak w przypadku zwykłych sklepów. Dużo łatwiej jest też znaleźć konkretna rzecz o konkretnym rozmiarze. Każdy ciuszek jest sfotografowany, nawet z dwóch stron, i dokładnie opisany z jakiego materiału został wykonany, wiec wiemy co kupujemy.
Atutem witryn jest ich przejrzystość, łatwość znalezienia konkretnej części garderoby w wybranym rozmiarze i kolorze. Najpopularniejsze sklepy w sieci to m.in.: glam.pl, vintageshop.pl, miszmasz.net, czy kufersklep.pl.