Pamiętam. Byłem kiedyś w górach. Zdobywałem jakiś tam tysięcznik. Ilu tysięcznik zapomniałem... Sądząc po samopoczuciu, "parę" metrów musiało być.

Gdzieś w połowie drogi, między drzewami, moim oczom ukazał się widok zapierający dech w piersi. Rozciągające się pasmo gór i szczytów. W dole malownicze krajobrazy. Zapewniam, taki widok zostaje w głowie do końca życia! Choćby się nawet zapomniało, kiedy to było, i co to były za góry - tak jak mam to ja.
Dopiero po dłuższej chwili zauważyłem niewielką tabliczkę, przytwierdzoną do suchego sękatego pnia, a na niej napis: "Patrz, podziwiaj i podziękuj Bogu za to, że masz oczy".
Oczy. Niby wszystkie takie same - zielone lub niebieskie, brązowe lub czarne - ale tak różne. Widać w nich niebo, egzotyczne wyspy, gwiazdy, perły, głębię oceanu, turkusowe wody raf koralowych i emocje. Świecą się gdy kłamiesz, błyszczą z podniecenia, a gdy się zamyślisz lub zakochasz zachodzą mgłą.
I coś, co potrafią tylko kobiety i... dobrej klasy aktorzy - łzy na zawołanie! Łzy to forma, w której kobiety wyrażają swoją radość, swój ból, wstyd, rozczarowanie, swoją samotność i dumę. Potrafią przy ich użyciu wyłgać się od mandatu, wygrać konwersacje albo zmiękczyć faceta. To musi być cud, bo jak nie, to co...?? Jeśli ktoś wie, proszę o kontakt z redakcją.
Długie, krótkie, zadarte, perkate, orle, kartofle, rozłożyste, wąskie, suche, tłuste - najważniejsze by były akuratne.
Nie będę się specjalnie wypowiadał, bo sam nie mam najszczęśliwszego modelu. Ale jedno wiem. U kobiety rajcują mnie "suche orle". Przypominają mi uosobienie kobiecego piękna, tego jeszcze ze starożytnych czasów, na przykład w osobie Kleopatry, której uroda i wdzięki były sławione po kontynentach.
Piękno, duma i siła polskiej orlicy, a jednocześnie tradycja i egzotyka - to ideał. Jeśli macie taki nos to, czym prędzej zgłoście go do katalogu "światowego dziedzictwa narodowego". Ja na następnym spotkaniu G4, złożę wniosek o kategoryczny zakaz operowania takich nosów, pod karą zesłania na Kubę, do wachlowania Fidela Castro i całej jego rodziny.
Usta - temat rzeka. Pełnią wiele funkcji i mają wiele zastosowań. Chronią przed połknięciem muchy, gdy bez kasku jedziemy na motorze no i jest czym papierosa przytrzymać.
Czasami usta określają charakter człowieka. I tak "krzywo-usty" to ten, który oszukuje, kłamie, wprowadza w błąd. Oczywiście usta w sumie nie mają wiele wspólnego z tymi cechami, bo kłamstwa raczej rodzą się w głowie, a zasadniczo w mózgu, mimo to przecież nie mówi się "krzywo-mózgi" na człowieka, który kłamie. Podobnie jest z "ostro-ustnymi", czy "złoto-ustymi" itd.
Ustom przypisywany jest też proces tworzenia słów, i chociaż więcej organów bierze udział w tym procesie, to nikt nie myśli o strunach głosowych, języku, tchawicy, czy przeponie.

A faceci? Co myślą o funkcjonalnym znaczeniu ust kobiety? Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to, że usta kobiety mogą wiele godzin się nie zamykać... i to w znaczeniu negatywnym, szczególnie jak mówią do faceta, albo koło faceta (jak już na tyle jest sprawny i potrafi się wyłączyć).
Niektórzy nawet twierdzą, że muśnięcie kobiecych warg ma właściwości lecznicze.
Leczy wszystko od stłuczonego kolana po złamane serce - wiem to z autopsji. Poza tym badania dowiodły, że długi pocałunek angażuje 25 mięśni, i to nie tylko twarzy, pobudza również "pompkę" utrzymującą nas przy życiu - serce.
Zastanawiam się tylko, czy trzeba było aż profesorka, by udowodnić to, o czym wszyscy już wiedzą. Oczywistym jest, że ludzie nie całują się, gdy serce tego nie pragnie, gdy nie zabije szybciej tak, że aż z piersi mało co nie wyskoczy. No chyba, że jest to akurat puszysta ciocia z wąsikiem, która właśnie przyjechała w odwiedziny i wszystkich musi koniecznie obcałować.
Ale wracając do odkrycia, poszedłbym nawet dalej, twierdząc, że
resztę już chyba znacie.
ciąg dalszy w następnym wydaniu, a w nim: ~ "Piersi - obiekt męskiego pożądania..."