Latem brakuje nam czasu. Podróżujemy, opalamy się, imprezujemy, zawieramy nowe znajomości. Zimą przygotowujemy się do świąt, a zaraz potem do karnawału. A w listopadzie? W listopadzie mamy labę i czas na to, na co wcześniej nie mogłyśmy sobie pozwolić.
Nie znaczy to, że trzeba natychmiast polecieć do kina, na najnowszą superprodukcję, albo przeczytać od deski do deski powieść, którą właśnie wyróżniono Nike. Nie wtapiaj się w informacyjny szum, a wręcz odwrotnie - sięgnij po coś przyjemnego, kojącego i odpowiedniego, takiego właśnie dla kobiet. Coś odrobinę romantycznego, ale przede wszystkim pełnego życia, ciepła i radości.

Zbiór opowiadań napisanych przez zdolnych polskich prozaików, m.in. Wojciecha Kuczoka, Krystynę Koftę, Izabelę Sowę, Pawła Huellę. Sentymentalna, ujmująca książka, która zabierze cię z powrotem na plażę, albo do uroczego pensjonatu, i przypomni wakacyjny romans.
Historie tak różne jak ich autorzy, a jednocześnie bardzo do siebie podobne. Nie musisz ich czytać po kolei. Nie musisz czytać wszystkich na raz. Możesz zacząć w sobotę "Długim letnim dniem", a skończyć we "Wtorek, po sezonie".

Gucci? Armani? Nie!
Produkcja, która zaprzecza regule, że nadmierna reklama zabija jakość. Ale uwaga! Mężczyznom ten film wcale się nie spodoba. Lepiej idź do kina z przyjaciółką, która zrozumie, a nawet podzieli twój zachwyt nad przewijającymi się przez cały film kolekcjami Chanel, Prady czy Calvina Kleina.
Fabuła lekka i nieskomplikowana. Oparta na bestsellerowej powieści Lauren Weinberger. Jej książkę przetłumaczono już na 27 języków, a od października jest i w kinach. Humor wywarzony, który z pewnością (niestety) nie zrzuca z fotela. Łagodna muzyka.
Niby nic wyjątkowego, a jednak ogląda się mile i przyjemnie, zwłaszcza, że Meryl Streep w roli redaktor naczelnej magazynu mody wypadła bardzo przekonująco. Jest koncertowo złośliwa, koncertowo stylowa i koncertowo szefoska. Chce uczynić ze swojego magazynu biblię mody dla Nowego Jorku i reszty świata, i nic jej w tym nie przeszkodzi. Nawet niekończący się korowód asystentek, które nie wytrzymują szefowej z piekła rodem. A Anne Hathaway, grająca jej nową podwładną? Cóż, jest taka jak my. I to też zaleta tego filmu.
Najnowsze wcielenie samby w wykonaniu pięknej, niespe- łna 30-letniej Brazylijki, niesie jak luksusowy statek po spo- kojnym, czarującym oceanie.
Wydany w tym roku album zdobył już - zasłużenie - podwójną platynę, a Marisa powoli staje się popularna w tęskniącej za gorącymi klimatami Polsce. Niech cię nie zwiedzie czarna, oszczędna okładka, bo na krążku ukryte są prawdziwe diamenty - idealne tło zarówno dla samotnej herbaty z imbirem, jak i dla dwóch kieliszków wytrawnego wina.