lifestyle
FELIETON

Feminizm kontra maniery

Agata Legan

C
ChceBycPiekna.pl
5 min czytania
FELIETON: Feminizm kontra maniery
✨ Magic


Wyzwoliłyśmy się
z okowów domowego ogniska, zrzuciłyśmy pęta analfabetyzmu i przepisowej słabości, osiągnęłyśmy szczyty ewolucji. Można by rzec, że opanowałyśmy cały świat.

Jest nas więcej. Żyjemy dłużej. Jesteśmy niezbędne przy prokreacji (oni niby też, ale nie bądźmy drobiazgowi).

Chodzą nawet słuchy, że sam Wielki i Jedyny jest kobietą, bo żadnego faceta nie byłoby stać na taki rozmach, na taką fantazję, którą się ów wykazał przy stwarzaniu wiadomo czego.

No i te kolory! Przeciętny mężczyzna rozróżnia ich zaledwie garstkę, a tu tyle odcieni, że nawet najzdolniejszym impresjonistom trudno było je naśladować.

To są dowody nie do obalenia - teoretycznie, bo tak się jakoś dziwnie przy tym wszystkim składa, że to oni są ciągle na świeczniku. I podobnie jak płomienie oddziałują na nas rozgrzewająco, nie zawsze jednak w tym pożądanym romantycznym sensie, bo raczej zagrzewająco do walki, tak nie musimy się już bić o dostęp do szkół, biur i gabinetów.

Teraz przyszedł czas na batalię o maniery, o grzeczność, którą nasi rycerscy panowie powinni nam okazywać, a o której skrzętnie i z niezwykłą łatwością zapominają.

Ale największy kłopot w tym, drogie panie, że same jesteśmy sobie winne. Nie możemy bowiem oczekiwać, że będziemy traktowane jak damy, skoro same, niejako przy okazji obierania kursu na niepodległość, zrezygnowałyśmy z bycia damami. A przyszło nam to wyjątkowo lekko i bez koniecznej refleksji.

Nie załamujmy rąk
- lepiej późno niż wcale,
jak mawiały obcinające paznokcie żyrafy.

Mamy jeszcze szansę odzyskać utracony szacunek. Przyznajmy - będzie to praca ciężka, zwłaszcza dla mężczyzn, którzy przyzwyczaili się już do luksusu braku wyczucia i taktu, do spóźniania się na randki, przepychania w drzwiach, pozostawiania nam do dźwigania tonowych plecaków i wpakowywania nas po spotkaniu do pierwszego lepszego autobusu lub pozostawiania bez skrupułów na przystanku.


Ale gwarantuję, że się opłaci. A przy tym nie stracimy żadnego ze swych krwią i skandowaniem okupionych praw. Wprost przeciwnie - zyskamy ich jeszcze więcej. A i nasi panowie nie będą mieli podstaw do narzekań, bo przecież czarną robotę nadal będziemy odwalać na spółkę.

Rzecz nie w tym, by przy każdej możliwej okazji rozrzucać w miejscu publicznym białe, jedwabne chusteczki, i z dumną miną czekać, aż je któryś dżentelmen podniesie. Z taką chusteczką możemy się raczej od razu pożegnać.

Chodzi o to, by subtelnie i ze sporą dawką cierpliwości uczyć swojego mężczyznę towarzyskiego savoir-vivre'u: - przytrzymać jego dłoń na klamce, póki nie wejdziemy pierwsze - podać mu płaszcz, by go odniósł do szatni - przypomnieć, że jeśli odprowadzi nas pod drzwi, ma większą szansę zostać zaproszonym na noc, niż gdy nas żegna niemal natychmiast po opuszczeniu kina... i tak dalej, i tak dalej.

Jedna, ale bardzo istotna uwaga:

żadnej z lekcji nie należy powtarzać więcej niż trzy razy.

Jeśli w tym czasie nasz wybranek nie załapie aluzji, to znaczy ni mniej ni więcej, ale tyle, że jest totalnie niereformowalny i natychmiast powinnyśmy dać sobie z nim spokój.

Chcemy co prawda zrobić z niego swojego rycerza, ale

nie jest naszą misją naprawianie błędów wychowawczych jego mamusi,
prawda? Tym bardziej, gdy materiał jest wyjątkowo oporny.

Równie ważne, jak tresowanie faceta, jest wyszkolenie samej siebie. Przejście kursu pod tytułem

"jak być damą"
jest warunkiem niezbędnym do osiągnięcia sukcesu.

Bo, proszę mi wierzyć, jeśli klniemy niczym szewska pomocnica, chodzimy ciężko i niezgrabnie, jakby nam ktoś uczepił ciężarki u stóp, bekamy, nie zasłaniamy ust i nosa przy kichaniu, śmiejemy się i opowiadamy sprośne historie byle głośniej i w wersji ja-jestem-tu-najlepsza, bo na uszko to już nam wolno, a nawet byłoby w niektórych sytuacjach wskazane. Jeśli folgujemy nieokiełznanej potrzebie swobody, zarzucając na siebie byle co i w byle jakiej kondycji i traktując to byle co również byle jak, rozciągając, podciągając, naciągając i szurając, więc jeśli tak postępujemy, drogie panie, to absolutnie nikt nie będzie nas traktował z dżentelmeńską grzecznością.

Dlatego popracujmy najpierw nad sobą, również w domach - to jest apel do pań w stadłach. Nie ma znaczenia, że on widział nas już zwaloną z nóg przez grypę, zasmarkaną, wyrzucającą podpaskę, że wpadł do łazienki akurat, gdy goliłyśmy nogi albo depilowałyśmy brwi. Nie robi żadnej różnicy fakt, że w sobotę biegamy po domu w dresach i ze ścierką, a rozczochrane włosy ściągamy na tył głowy starą jak świat opaską.

Mimo wszystko powinnyśmy się kontrolować, dbać o siebie, starannie ubierać i zachowywać tak, jakbyśmy szkołę kindersztuby odbyły u mistrza. A na wieczorne wyjście-special zakładać szpilki.

To czyni cuda.

Na stu normalnych, zdrowych, świadomych mężczyzn, dokładnie stu potraktuje nas jak damę, jeśli będziemy miały na sobie buty na obcasie.
Taki fetysz.

Cóż mogę dodać - bądźmy damami, choćby na traktorach i każmy się traktować jak damy, choćby w fabrykach kleju. Powodzenia.

C

O Autorce: ChceBycPiekna.pl

Redaktorka portalu Chcę Być Piękna. Pasjonatka tematów związanych z urodą, zdrowiem i świadomym stylem życia.

Czy ten artykuł był pomocny?

Oceń ten artykuł

Dyskusja (0)

Dołącz do rozmowy

Zaloguj się, aby komentować i dzielić się swoimi przemyśleniami.

Dziękujemy za lekturę

Facebook X

Polecane dla Ciebie

💌

Klub Kobiet

Otrzymuj darmowe porady stylistki.

Partner Merytoryczny
Nano-Tech

Nanobiotic Gold Skin Repair

Krem z nanotechnologią złota i srebra aXonnite. Działa na KAŻDY typ cery - regeneracja, nawilżenie, ochrona bariery lipidowej. Innowacyjna polska marka.

Poznaj markę
Nano-Tech