
Koszula długo nie mogła zaskarbić sobie przychylności projektantów mody. Przez wieki odgrywała wyłącznie rolę bielizny, była uważana za drugą skórę. Stanowiła symbol intymności i publiczne pokazywanie się w tym stroju mogło zostać uznane za przejaw braku skromności, złego wychowania, a nawet rażącej nieprzyzwoitości.
Bluzka, do lat sześćdziesiątych XX wieku, zdobiona była zakładkami i miała podwójnie wywijane mankiety. Później stawała się coraz prostsza. Wymagało tego od niej życie i moda.
Każdy chciał być szczupły, dlatego uciekano się do zaszewek i zmieniano fason, tak by zbliżyć koszulę do ciała. Z czasem zmieniały się jej formy i dodatki - koronki, falbanki, bufki, tasiemki - ale krój nie zmieniał się nigdy.

Białą bluzkę bardzo łatwo połączyć z innymi częściami odzieży (spodnie, spódnica,) a także dodatkami. Może to być męski krawat, broszka, naszyjnik, korale.
Na zdjęciu biała bluzka zapinana na guziki, z ozdobnymi metalowymi oczkami i z przeplecioną satynową tasiemką. Kołnierzyk prosty - stójka. Do tego pasek i spodnie w delikatne prążki.
Nie ma chyba takiego miejsca, gdzie nie wypadałoby się w niej pokazać. Jest idealna na randkę, do cioci na imieniny, do pracy, na egzamin. Dosłownie wszędzie.
Parę lat temu na oscarowej gali, gdzie królują piękne kreacje od świetnych projektantów, furorę zrobiła Sharon Stone. A zwłaszcza jej biała bluzka (podobno pożyczyła od męża) wsunięta w szyfonową długą spódnicę. Mimo, że aktorka nie dostała żadnej nagrody, to była najczęściej fotografowaną gwiazdą tego wieczoru. I wyglądała naprawdę świetnie.