Archiwum

 FELIETON

Piękno na banalnie

gosilla

Zazwyczaj zgadzam się w ciemno...

zanim nawet zdążę pomyśleć. I tak było teraz - powiedziałam, że napiszę, a dopiero potem pomyślałam... Ale cóż ja wiem o byciu piękną?

Zrobiłam więc solidny rachunek sumienia. Przeliczyłam mililitry płynnych maseczek, sukienki w szafie, minuty spędzone w solarium, akcesoria w kosmetyczce. Wynik nierokujący na osiągnięcie piękna. Tam gdzie nie wynosił on "zero", był jednocyfrowy, a dokładniej mieścił się w liczbie palców u jednej ręki. Gwoli ścisłości najwyższy to dwa - dwie sukienki (archiwalne - komunijna i studniówkowa) i dwa akcesoria w kosmetyczce (podkład i tusz do rzęs). Maseczką nigdy się nie skalałam, a słońca, jak i jego imitacji - solarium, organicznie nie znoszę. Tak samo jak sukienek. Czy te skandaliczne braki wykluczają mnie ze świata pięknych?

"pięknym się bywa - codziennie i na chwilę - zupełnie mimochodem"

Na miejscu wydaje mi się teraz krótka refleksja - co to znaczy być pięknym? I nie chodzi mi tu bynajmniej o to, czy piękniejsza jest Angelina Jolie, czy nasza rodzima Doda. Nie chciałabym również popadać w przyciężki ton pięknych czynów, tych z gatunku heroicznych. Wolałabym skupić się na pięknie powszedniości. Bez zestandaryzowanych wymiarów i podniosłych słów. Rzecz w codzienności.

Piękno ujawnia się w banalnym do granic kontekście, gdy najmniej się go oczekuje - chodzi o piękno rozwleczonej piżamy, zaspanych oczu, zaróżowionej cery. Albo o piękno poplamionej kawą bluzki i błysku w oczach na przypomnienie, kto tę kawę wylał. Albo o piękno zgarbionej przed komputerem sylwetki, gdy właśnie coś ważnego udało się osiągnąć.

"nasza zakochana... do wczoraj przeciętna, dziś porusza serca, nie tylko mięśnie"

Czy modelka uśmiechnięta kompletem doskonale prostokątnych białych zębów, leżąca w pozie zachęcającej, na idealnie żółtym piasku, może równać się z przeciętną, do wczoraj dziewczyną, która właśnie dziś się zakochała? Jej oczy mówią więcej niż modelka w pozie zachęcającej, choćby nawet fotoedytor uczynił jej zęby jeszcze bielszymi i powiększył jej miseczkę o dwa poziomy. Abstrahując od mechanicznych odczuć erotycznych, które może wzbudzać modelka - nasza zakochana, do wczoraj przeciętna, porusza serca, a nie tylko mięśnie. Jest prawdziwa.

Czy zatem to, że nie leży się na idealnie żółtym piasku, z kompletem doskonale prostokątnych białych zębów, wyklucza ze świata pięknych? Nie! Piękno jest czymś na kształt objawienia (miało nie być podniosłych słów, jednak inaczej się nie da). Piękna nie gwarantuje talia osy, monstrualny biust, nadmuchane usta, ani tym bardziej rajska okoliczność przyrody. Pięknym się bywa - codziennie i na chwilę, zupełnie mimochodem.

Dodaj komentarz

Dodany: Środa, 20 Września   wykop ten link!


Oceń artykuł

Oceń teraz: 4.6 (głosów: 41)

 RSS komentarzy

  • Autor: Mandarynka - (2006-09-12 11:11)

    Supepppeeeeeeeerrrrrrrrr to jest :)

     

  • Autor: nieznajoma - (2006-09-13 21:09)

    Trafiłaś w sedno, właśnie zakochana kobieta przeistacza sie w piękną istotę.

     

  • Autor: nieznajoma - (2006-09-27 22:10)

    Bardzo mi sie podoba, widac ze inteligentna osoba pisala ten artykuł. Brawo!!!!!

  • Autor: biedronka - (2006-11-13 15:03)

    świetny tekst! Ma w sobie dużo prawdy. zwłaszcza z tą rozlaną kawą i błyskiem w oku, ech... czy jednak nie jest to próba usprawiedliwiania się, że czasami po prostu nie chce nam się o siebie zadbać?
    pozdr.!

więcej


więcej